czwartek, 4 listopada 2021

 

Jesienią powstała grupa młodych adeptów sztuki przetrwania. W prywatnym lesie poznają podstawy leśnego bytowania. Ostatnio ćwiczyliśmy różne techniki rozpalania ognia oraz budowaliśmy miniwiaty i schronienia. Podczas działań cały czas towarzyszy nam ognisko.






piątek, 29 października 2021

 W połowie października odwiedziliśmy Bieszczady. Tym razem zatrzymaliśmy się w Dwerniczku, skąd ruszaliśmy na okoliczne szlaki. Przeszliśmy pasmo Otrytu, odwiedzając Chatkę Socjologa, Dwernik,  Lutowiska i okolice, jak również z Mucznego udaliśmy się na Bukowe Berdo i Krzemień. Pogoda super dopisywała. Od rana do zmroku w terenie. Niedźwiedzi nie spotkaliśmy, jedynie świeże ślady łap odciśnięte w błocie.






















poniedziałek, 15 lutego 2021

Blogowe zaległości oraz zimowa nocka w terenie

    Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu. Na tyle dużo się działo, że nie było czasu sporządzać notatek. Przede wszystkim nastąpił postęp w ogrodnictwie permakulturowym. Zwiększam areał, dosadzam kolejne drzewka i krzewy, likwiduję bezużyteczne tuje. 




Powoli doskonalę techniki kowalskie, powstają coraz dziwaczne projekty. Okres wiosenno- letnio-jesienny ograniczył się do rodzimych terenów, głównie Warmii i Mazur - spływy canoe na Pojezierzu Brodnickim, buszowanie po okolicznych lasach to tylko niektóre atrakcje tego bytowania. Doszedł jeszcze motocykl, który umożliwi mi żwawsze przemieszczanie i urozmaici wyprawy o dodatkową opcję. Obecnie dozbrajam go w sakwy i wejścia elektryczne do obsługi USB i czekam na lepsze warunki atmosferyczne. 



    W końcu po koronawirusowej chorobie udało mi się dojść do odpowiedniej formy, by spędzić nockę w lesie. Jak zwykle nie udało się wystartować do południa. Dopiero koło 15:00. Znalazłem się na miejscówce. Temperatura - ok. -2C, ale zaczął padać śnieg, więc należało zagęszczać ruchy. Rozstawiłem tarpa oraz przygotowałem leże - śpiwór Ajungilak z komfortem -9C, płachta BW oraz samopompa z Lidla. 





Potem nazbierałem kory z brzozy oraz drewna, głównie z modrzewi, których sporo rośnie w okolicy. Mokra kora początkowo nie chciała łapać iskry, ale w końcu udało się. Modrzew szybko się zajął, ale ma tę wadę, że pryska iskrami i nie ma z niego popiołu. Ogólnie drewno w lesie było zmrożone i mnóstwo energii z ogniska szło na jego odtajanie. Po dorzuceniu wierzbowych konarów uzyskałem na tyle żaru i popiołu, by upiec ziemniaki. Padał śnieg, nastał zmrok,więc zdjęć i filmików z testowania narzędzi nie nagrałem. Testowanie jednak się odbyło. Wykonałem prowizoryczne rękojeści ze sznurka, by sprawdzić ergonomiczność odkuwek. Rąbałem, strugałem, batonowałem, czyli ogólnie nadużywałem noży, by nie dorabiać bezsensownie rękojeści do czegoś, co się słabo sprawdza. Wszystko przetestowane, więc w wolnej chwili muszę wykonać dedykowane rękojeści oraz dopieścić klingi. Wykuwałem je włącznie z płazami, więc za wiele się nie zmienią.


 Około 22:00 zaczęło mi się na tyle nudzić, by iść spać. Zrezygnowałem z podpłomyków, gdyż zbyt dopchałem się kiełbaską i ziemniakami. Nocka przebiegła bez zakłóceń. Rankiem herbatka i telefon do żony, by spakowała psy do bagażnika. Parę minut później już biegałem ze zwierzakami po okolicy. Wypad uznaję za udany, choć nie wszystkie cele zostały zrealizowane. Najbliższy weekend mam zamiar również spędzić w lesie.  Poniżej krótka migawka z pobytu. 

https://www.youtube.com/watch?v=cJYwU3GIFxs&t=3s

piątek, 27 marca 2020

Koronawirus a przetrwanie

Obecnie zewsząd jesteśmy bombardowani poradami dotyczącymi pandemii koronawirusa. Większość trwa w zawieszeniu, gdyż nie wie, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Władze uspokajają społeczeństwo. Słusznie! Największym wrogiem społeczeństwa jest bowiem panika i chaos. Póki system się trzyma i realizuje założone scenariusze, jest wiarygodny. Każdy w imię bezpieczeństwa godzi się na stopniową utratę wolności. Początkowa panika i wykupowanie artykułów pierwszej potrzeby ustąpiła, obecnie większość kupuje na bieżąco, choć jest to znacznie utrudnione.
Każdy kolejny dzień ograniczeń powoduje jednak poważne straty w gospodarce. Wielu przedsiębiorców zostało właściwie pozbawionych środków do życia. Pracownicy, których zatrudniali, także są zawieszeni w próżni. Nawet osoby pracujące w budżetówce nie są pewne swojego losu. Producentom żywności, np. mleka, mięsa zalegają duże ilości towaru, którego nikt nie odbiera lub odwleka zapłatę.
Jeśli obecna sytuacja potrwa kilka miesięcy, styl życia, do którego byliśmy przyzwyczajeni, diametralnie się zmieni. Ceny prawdopodobnie gwałtownie poszybują w górę, niektóre produkty znikną z półek.
Nie wspominam już o niezadowoleniu społeczeństwa, wzroście bezrobocia, przestępczości, czy też klęskach żywiołowych, klimatycznych, które mogą dodatkowo się pojawić, np. przymrozki, huragany, susza.
Jak się przed tym zabezpieczyć? Jakie kroki podjąć? Przede wszystkim trzeba zachować zdrowie i sprawność fizyczną. Poza tym zabezpieczyć sobie pożywienie i wodę. Ważne może się okazać bezpieczeństwo nasze i naszej rodziny. Obecnie współpraca międzysąsiedzka nie wchodzi w grę lub jest znacznie ograniczona.
Osoby mieszkające w domach z ogródkiem mają znacznie łatwiej. Mieszkający w blokach mogą wykorzystać parapety i balkony. Dzięki warzywom i owocom własnej produkcji mogą dużo zaoszczędzić, uzyskując dodatkowo przetwory na zimę. Niestety, obecne posesje to w większości betonowe chodniki oraz zbiorowisko drzew i krzewów ozdobnych, które można w krytycznym momencie najwyżej podsuszyć i spalić. Na owocowanie świeżo posadzonych drzewek trzeba czekać minimum trzy lata. Pozostają więc warzywa, które można zasadzić, zasiać pod folią, a po 15 maja bezpośrednio do gruntu. Nie będę się tu rozwodził na temat ogrodnictwa, gdyż są poświęcone tej tematyce setki portali. Oprócz tego okoliczne lasy oferują mnóstwo dzikich roślin jadalnych, na których trzeba się, oczywiście, znać.
Osobiście znacznie rozszerzyłem powierzchnie uprawne, założyłem dwie uprawy pod folią oraz dosadzam kolejne drzewka i krzewy owocowe. Karczuję natomiast bezużyteczne tuje. Więcej w dziale o permakulturze, który sukcesywnie uzupełniam.

niedziela, 26 maja 2019

Życiowy surwiwal - wiosna 2019

Wiosenne Mazury

Tak dużo się dzieje, że coraz trudniej znaleźć czas, by uzupełniać kolejne wpisy. Weekendowe wyjazdy stały się już tradycyjne. Choć to tereny znane od lat, ciągle odkrywam nowe zakątki.





















...i Bieszczady

Po raz kolejny udało się wyjechać do Wetliny. Wspólnie z żoną, w spokojnym tempie zrobiliśmy kilka malowniczych szlaków: Wetlina-Przełęcz Orłowicza-Smerek-Wetlina, Wetlina-Jawornik-Wetlina, Wołosate-Przełęcz Bukowska-Rozsypaniec-Halicz-Kopa Bukowska-Przełęcz Goprowska-Tarnica-Wołosate, Górna Wetlinka - Hasiakowa Skała-Przełęcz Wyżna.